Rynek komiksowych plansz w Polsce (i na świecie), to rynek poszukiwania unikalnych prac najważniejszych mistrzów komiksu. Kolekcjonerzy gromadzą je z różnych powodów. Najczęściej są to: budowanie kolekcji o danej tematyce (tytuły, autorzy współcześni, klasycy, plansze o określonych walorach, np. początkowe, końcowe, konkretni bohaterowie etc.) oraz powody inwestycyjne, czyli szukanie okazji, by zakupioną pracę z czasem (lub szybko) odsprzedać z zyskiem. Równie ważnym powodem jest wartość sentymentalna prac, których poszukujemy. Wielu kolekcjonerów wybiera te tytuły, które kojarzą się im z młodością czy dzieciństwem, a które poznali onegdaj jako lekturę codziennych gazet, kupowanych w kioskach „Ruchu”, czy księgarniach. Te wszystkie powyższe przyczyny można skumulować, na zasadzie łączenia przyjemnego z pożytecznym. Plansze komiksowe można przecież sprzedawać, wymieniać lub rozbudowywać nimi swoją kolekcję. Jest to na pewno świetne (z głębokim zapleczem kulturalno-społecznym) hobby, ale może być jednocześnie sposobem zarabiania pieniędzy
Plansze komiksowe jako dzieła sztuki
To prawda, iż od co najmniej lat piętnastu nie słyszy się od publicystów i dziennikarzy pytania „Czy komiks jest sztuką?” Wcześniej było ono jednym z pierwszych, jakie dziennikarze zadawali krytykom i artystom, co w tym drugim przypadku, mogło uchodzić nawet za faux pas. Z drugiej strony miało to swoje głębsze uzasadnienie, bowiem oficjalne uznanie komiksu za sztukę było kuriozalne i miało miejsce w… Sądzie Federalnym! Działo się to w amerykańskim Bridgeport, gdzie dnia 2 maja 1969 roku, jedenastu ławników stwierdziło, że „komiks jest sztuką”. Stało się tak za sprawą artysty Morta Walkera, którego darowizna dla pewnej biblioteki, składająca się z oryginalnych rysunków, dopiero po uznaniu ich za sztukę, mogła dać mu ulgę podatkową. Dopiął więc swego, otwierając tym samym drogę do poważnego (czasem nawet bardzo) zarabiania na komiksie.
Tymczasem w naszym kraju długo musieliśmy walczyć o to miano dla polskiej szkoły komiksowej. Owszem, krytyka literacka i artystyczna doceniała niektóre dzieła, choć w dużej mierze były to prace artystów, uznanych już w innych dyscyplinach, jak profesora Skarżyńskiego (komiks „Janosik”), czy Janusza Stannego (alternatywne historie science-fiction dla pisma „ALFA”).
Prawdziwe uznanie komiksu jako sztuki zaczynało mieć miejsce nad Wisłą, gdy państwo polskie rozpoczęło przyznawanie komiksowym twórcom medali „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” (od 2007 roku), a najbardziej widomym znakiem tego uznania był pogrzeb o randze uroczystości państwowej nestora polskiego komiksu, Papcia Chmiela, w 2021 roku. Dobre i to.
Ale, nie oglądając się na „odgórne” wytyczne, sami fani/kolekcjonerzy, galerie sztuki współczesnej i domy sprzedaży, na poważnie do tematu podeszły w roku 2013, od której to daty można uznać początek profesjonalizowania się rynku komiksu w naszym kraju. Nie było to tylko zapatrzenie się na modę zachodnią, gdzie oryginalne plansze komiksowe potrafiły kosztować krocie, ale my sami mieliśmy dość długą tradycję komiksowego czytelnictwa, bo pierwsze polskie parakomiksy badacze odkryli już w bardzo archiwalnych wydawnictwach, czasem datowanych wcześniej, niż pierwsze takie przykłady w wielu innych regionach Europy. Opowieści w komiksowej stylistyce znajdujemy w Polsce już w XIX wieku, a według niektórych naukowców, nawet wiek wcześniej! Choć, trzeba przyznać, że nasz „złoty okres” nadszedł dopiero na przełomie lat 60. i 70. XX wieku.

Tadeusz Baranowski, „Antresolka profesorka Nerwosolka” (7400 zł)
Początek orientowania się rynku sztuki na komiksowe oryginały
Szczecińska galeria sztuki „Orientacja” (dawniej „Orient”) była tym miejscem, gdzie po raz pierwszy, właśnie
w 2013 roku, pokazano przekrojową wystawę najlepszych polskich twórców komiksu, bazując na oryginalnych planszach, przeznaczonych jednocześnie na sprzedaż. Tytuł ekspozycji brzmiał: „Komiks polski i jego twórcy”,
a kurator Wojtek Łowicki zgromadził tam blisko 700 prac. Jakość nazwisk była bardzo wysoka, dlatego mogła dziwić nieobecność wśród nich prac Papcia Chmiela! Papcio mianowicie zasugerował kuratorowi, że on zamiast sprzedawać, wolałby jakąś pracę z Tytusem ofiarować. To był czas, kiedy jeszcze artyści, zwłaszcza seniorzy, nie podchodzili komercyjnie do swojej twórczości. Skoro wszystkie rzeczy wystawione na ekspozycji będą jednocześnie przeznaczone do sprzedaży, nie można było robić wyjątku, nawet dla twórcy Tytusa…
Galeria jako profesjonalna instytucja, sprzedająca na co dzień sztukę, zadbała o marketing, promocję i o media. Każda wystawiona rzecz miała swoje miejsce w katalogu, miała swoją cenę i można było ją sobie zarezerwować,
a po skończonej prezentacji nabyć drogą kupna. Rynku komiksowego wówczas nie było, więc ostatecznymi cenami zajęli się kurator i galeria. Niekiedy artyści określali swoje minima, poniżej których nie chcieliby rozstać się ze swoimi dziełami, widząc jednocześnie w przedsięwzięciu wyjątkową szansę na promocję swojego nazwiska poza środowiskiem. W większości ceny były jednak skromne. Ale czemu się dziwić, wówczas oryginały komiksowe dopiero co nabierały znaczenia. Na przykład „paski komiksowe” z Kajtkiem i Kokiem lub Kajtkiem Majtkiem (np. „Profesor Kosmosik i Czarny Rycerz”) Janusza Christy kosztowały około stu złotych, gdy dziś ich cena waha się
w granicach tysiąca i wyżej. Nie każdy więc myślał o nich w kategorii inwestycji. Był początek roku 2013, a więc całe miesiące przed pierwszą aukcją w DESIE, gdzie ceny, dodatkowo wspomagane aukcyjnymi emocjami, poszybowały w górę.

Janusz Christa, „Szkoła latania”, blaudruk 20B (2200 zł)
Wartość oryginalnych plansz komiksowych (wczoraj i dziś)
Prace, zwłaszcza starych mistrzów, są w cenie, nie tylko ze względu na ich wartość historyczną, artystyczną czy sentymentalną, lecz także na ich unikatowość – jest ich po prostu na rynku coraz mniej, bo niestety nikt nie jest nieśmiertelny i nawet ci najwięksi odchodzą. Nie narysują już kolejnego dzieła, a przybywa kolekcjonerów, chętnych posiadać ich prace w swoich zbiorach i gotowych zapłacić krocie za poszukiwaną planszę. Rynek komiksowy w Polsce się rozrósł i zinstytucjonalizował. Zaczynają powstawać galerie specjalizujące się w handlu komiksowymi oryginałami, a zainteresowanie naszymi twórcami wykazują również klienci zagraniczni. Ceny prac polskich autorów, zwłaszcza klasyków, w przeciągu ostatnich dziesięciu lat zyskiwały na wartości, i to czasem znacznie. W tamtym pionierskim okresie (lata około 2013 r.) za planszę komiksu w tuszu (połówka jednej strony komiksu) autorstwa popularnego Janusza Christy trzeba było zapłacić około 300 zł (np. „Dzień Śmiechały” lub „Cudowny lek”), czyli jakieś 14 razy mniej niż dziś. Komplet natomiast (strony A i B oraz kolory do nich) to koszt 900 zł, gdy dziś za podobny musimy dać co najmniej 12 tys. zł! To był jednak początek drogi reakcji rynku i kształtowania cen. W świecie sztuki kolekcjonerskiej wzrosty czasem są skokowe, prawie zawsze w górę, a na pewno, patrząc z perspektywy dłuższego czasu, w 99% utrzymują się średnio 5% powyżej inflacji w skali roku, a często dużo wyżej

Bohdan Butenko, „Kwapiszon, beczka i pamiątki po Wielkim Astronomie” (3600 zł)
Najwyżej notowani autorzy na rynku plansz komiksowych- rekordowe wyniki sprzedaży
Przygotowaliśmy zestawienie najczęściej współcześnie kupowanych autorów i ich najwyższe notowania. Nie braliśmy pod uwagę estymacji (wycen szacunkowych), ale realne sprzedaże, które świadczą o popycie na dane tytuły, czy nazwiska. Skupiamy się na oficjalnych wynikach, zaglądając do DESY Unicum oraz „Galerii Komiksu” Wojtka Łowickiego. Ważnym aspektem cenowym pomiędzy tymi galeriami jest różnica logistyczna. DESA bowiem przeprowadza aukcje, gdzie po trzecim uderzeniu aukcyjnego młotka i zamknięciu licytacji na danej wartości, należy doliczyć opłatę aukcyjną, która wynosi obecnie około 20% wylicytowanej sumy. Galeria Łowickiego ma zaś sprzedaże za ustaloną (rynkową) cenę. Nie będzie tu zatem niespodziewanych skoków i zaskoczenia (in minus i in plus).
Wracając do rekordów na tym rynku, zacząć należy od roku 2014, kiedy osiągnięto rekordową wówczas cenę okładki komiksowej (był to „Kajtek i Koko. Zwariowana wyspa”). Wylicytowano ją w DESIE za 22 tys. zł. Suma zdawała się kosmicznie wysoka. Dziś, na ten przykład, byłaby tylko ceną wywoławczą, bowiem okładkowe prace Christy szacuje się między 40 a 60 tys. zł. W roku 2022 jedna ze słynnych okładek tego autora („Kajko i Kokosz. Szranki i konkury”) została wylicytowana już za 50 tys. zł.
Jednak rekord z 5 listopada 2015 roku nie został pobity do dziś. Oto plansza o wymiarach 37 x 27,5 cm, narysowana czarnym tuszem, bez kolorów, przedstawiająca Tytusa na deskorolce i stanowiąca projekt okładki do księgi XX przygód Tytusa, Romka i A’Tomka, autorstwa Henryka Jerzego Chmielewskiego (Papcia Chmiela) wylicytowana została za 75 tys. zł (cena przed opłatami).
Zatem najdroższa praca należy do Papcia Chmiela. Nie jest to przypadek. Bowiem cała twórczość Henryka Jerzego Chmielewskiego (nie tylko „książeczkowy Tytus”) na rynku sztuki komiksu sprzedaje się najlepiej. Co prawda, większe ceny wyjściowe da się zauważyć przy planszach kilku innych artystów, na przykład Grzegorza Rosińskiego, ale te sprzedają się tylko w jakimś ułamku wystawionych prac. Natomiast oryginały Papcia sprzedają się niemalże w 100 procentach. Oczywiście mówimy o rynku krajowym, gdyż na zachodnim rzeczony Rosiński, autor rysunków serii o Thorgalu, nie ma sobie równych wśród polskich artystów, a niekiedy jego dzieła cenami dorównują czołówce światowej.
W DESIE na łącznie 139 wystawionych prac Papcia Chmiela (od lutego 2014 do marca 2023, czyli przez 9 lat) sprzedano aż 131. Obrót przekroczył sumę łączną miliona siedmiuset tysięcy złotych, co daje średnio ponad 12 tys. zł za planszę (nie doliczając opłat aukcyjnych). Wśród nich były takie okazy jak okładka do wydania IV „Tytusa, Romka i A’Tomka. Księga VII”, wylicytowana za 40 tys. zł. Także bliska tej ceny (38 tys. zł) strona przedtytułowa tej serii – Księga VI – „Tytus olimpijczykiem”. Najdroższa „zwykła” plansza (nieokładkowa) została natomiast sprzedana za 28 tys. zł (plansza nr 52 z księgi XV Tytusa.)
Najdroższe plansze komiksowe polskich autorów – nie tylko inwestowanie w plansze komiksowe Papcia Chmiela popłaca
Autorem z podobnymi osiągnięciami, choć z mniejszą ilością wystawianych prac, jest Bogusław Polch. Jego okładka dla „Nowej Fantastyki” z Funky Kovalem, kosztowała nabywcę 48 tys. zł. Natomiast komplet (tusz z kolorem), przedstawiający kultową scenę rzutu monetą, to koszt 35 tys. zł.
Z kolei prace Mieczysława Wiśniewskiego (seria „Kapitan Kloss”) cechują się ogromnymi różnicami w osiąganych cenach. Jego „mniej ciekawe” strony to „zaledwie” około 2 tys zł, gdy dość interesująca, a na pewno kluczowa scena z komiksu, czyli strona 32 z odcinka „Gruppenführer Wolf”, osiągnęła 6500 zł. Okładka do „Café Rosé”
to już koszt 24 tys. zł.
Wróćmy do Janusza Christy. Znamy jego rekordy okładkowe, więc dla odmiany przyjrzymy się klasycznym planszom. Najdrożej sprzedana jak dotąd strona (połączona z dwóch pasków) ze „Złotego pucharu”, to 4500 zł za planszę nr 36. „Cudowny lek” (i to tylko sam blaudruk do strony 38B) osiągnął równe 5tys. zł. Ale „Skarby Mirmiła” (strona 8A w tuszu) oraz najbardziej poszukiwany tytuł, czyli „Kajko i Kokosz. Szkoła latania”, kosztowały po 7 i pół tys. zł. W osiągnięciu takiej wartości nie przeszkodziło nawet wyraźne podniszczenie, widoczne na prawym marginesie „Skarbów”.
Kolejne „drogie” nazwisko to, zmarły niedawno, Tadeusz Baranowski. Ten mistrz humoru i surrealistycznych komiksów może poszczycić się osiągnięciem wylicytowanej sumy 35 tys. zł za nową wersję okładki (czyli nie tej pierwotnej, naturalnie bardziej wartościowej wersji) do albumu „Skąd się bierze woda sodowa”. Nawet pojedyncza oryginalna ilustracja do kolorowanki z postaciami z jego komiksów kosztowała w 2025 roku
aż 11 tys. zł.
Na drugim biegunie jest kilkoro artystów niestety niedoszacowanych – z różnych przyczyn, o czym napiszemy
w kolejnych odsłonach opowieści o komiksowym rynku. Wśród nich największą pechowczynią stała się Szarlota Pawel, której plansze – w porównaniu z innymi klasykami, nie mniej popularnymi, nie dorównują cenowo. Jedna
z lepszych osiągniętych cen, to 3800 zł za wprawdzie tylko blaudruk do „Jonki, Jonka i Kleksa. Smocze jajo” strona 12, ale to ciągle mało jak na TAKIE nazwisko.
Wśród młodszych, już uznanych twórców, najlepszymi wynikami może się pochwalić obecnie Tomasz Leśniak. Jego komplet (tusz i kolor) do komiksu „Jeż Jerzy” wylicytowano w marcu tego roku za wyjątkowo wysoką sumę
9 tys. zł.
Przyjrzyjmy się innym osiągom. Tym razem odzwierciedlającym wartości rynkowe oryginalnych plansz komiksowych, czyli cenom galeryjnym. Bo ceny osiągane w DESIE, choć również miarodajne, mogą jednak odpowiadać tylko za pewien zakres informacji o wartościach. Przede wszystkim notuje się tam rekordy, czemu sprzyja konwencja aukcji i licytacji („biciu się” o prace), a także wyznacza popularność (lub nie) danego nazwiska. Natomiast ceny, za jakie się sprzedają prace w „Galerii Komiksu”, będą miarodajne w stosunku do tego, jakim potencjałem operuje rynek kolekcjonowania plansz komiksowych w ogóle. Ceny są tu dostosowane do potrzeb i możliwości zakupowych klientów tego rynku oraz realnie wpływają na zwiększanie się (popyt-podaż) cen artystów (wolniej lub szybciej, co znów regulowane jest poprzez popyt i podaż).

Bogusław Polch, „Funky Koval. Sam przeciw wszystkim”, strona specjalna (44000 zł za komplet z kolorem
Ceny sprzedaży oryginalnych plansz komiksowych w Galerii Komiksu – porównanie z estymacjami
„Antresolka profesorka Nerwosolka” Tadeusza Baranowskiego, strona 18 (sam tusz) kosztowała tam 7400 zł, czyli była to średnia z prac tego twórcy. „Kwapiszon, beczka i pamiątki po Wielkim Astronomie” Bohdana Butenki, to obecnie najwyżej wyceniany komiks tego artysty. Za pojedynczą planszę trzeba obecnie zapłacić blisko 4 tys. zł. Ceny prac nestora Papcia Chmiela to już większy wydatek. I tak odpowiednio:
- „Tytus, Romek i A’Tomek. księga X”, strona 7 – prawie 12 tys. zł
- „Tytus, Romek i A’Tomek”, specjalne wydanie na 35-lecie „Świata Młodych”, praca w tuszu za ponad 16 tys. zł
- „Tytus, Romek i A’Tomek”, plansza przedksiążeczkowa z 1970 roku, to koszt 16 i pół tys. zł
Najwyższa obecnie wyceniana praca (nieokładkowa) Janusza Christy to „Kajko i Kokosz. Koncert Kaprala” (w kompletcie12 plansz i 12 blaudruków plus obwoluta wykonana własnoręcznie przez autora). Łącznie 37 tys. zł. Bogusław Polch również jest bardzo ceniony na rynku. Jego prace znajdują się w górnych granicach całego uniwersum autorów. I tak:
- „Funky Koval. Sam przeciw wszystkim”, strona specjalna z drugiego odcinka (komplet – tusz i kolor), jedna z najbardziej rozpoznawalnych scen, sprzedana została w „Galerii Komiksu” za 44 tys. zł
- kultowa strona z roznegliżowaną Brendą, to koszt blisko 27 tys. zł („Funky Koval. Sam przeciw wszystkim”, strona 1, komplet – tusz i kolor)
- inny powszechnie znany tytuł „Bogowie z kosmosu” (album „Ludzie i potwory”, strona 46 w komplet – tusz i kolor) to prawie 28 tys. zł
Inni klasycy, jak Zbigniew Kasprzak (Kas) i Marek Szyszko jeszcze nie mają tak wysokich cen, ale ich prace szybko zyskują. Na dzień dzisiejszy szczytowe wartości osiągane w „Galerii Komiksu”, to:
- Kas, „Bogowie z gwiazdozbioru Aquariusa”, część 1, strona 21: 3820 zł
- „Eksponat AX” tego autora, czyli pierwszy komiks magazynu „Fantastyka”, to koszt prawie 5 tys. zł (za stronę nr 4)
- ale z kolei „Człowiek bez twarzy”, kultowy komiks z tegoż magazynu (z poł. l. 80. XX w.) jest wyceniany już między 6 a 7 tys. za jedną oryginalną stronę
- „Tajemnica kipu” – najcenniejszy komiks Marka Szyszko, oscyluje w granicach 3 tys. zł. Niestety jest go już na rynku „jak na lekarstwo”…
- podobne ceny jak wyżej, trzeba wydać na jakąkolwiek stronę z komiksu tego samego autora pt. „Olbrzym z Cardiff”
I na koniec jeden z popularniejszych (czyli takich, których prac kupuje się najwięcej) wśród współczesnych autorów. To Piotr Kowalski. Cena za standardową stronę z jego komiksów, to 1500 – 2000 zł. Natomiast okładka to wydatek około 3 tys. zł.

Piotr Kowalski, „Gail”, okładka (2470 zł)
Oryginalne plansze komiksowe – podsumowanie
„Galeria Komiksu” stara się mediować na rynku, by ceny były REALNE. By artystom przyświecała chęć sprzedaży
(a nie „wyprzedaży”) swojej twórczości, by było to swoiste dzielenie się swoją twórczością z fanami, by trafiała ona do kolekcjonerów, bez których nie osiągną statusu artysty „rynkowego”, a także i o to, by klienci mieli wybór cenowy i stać ich było (w zależności od portfela) na zakup jednej czy drugiej pracy – ale, by taka szansa po prostu była.
Na zakończenie jeszcze małe podsumowanie aktualnych trendów (poza rekordami) wartości prac najważniejszych klasyków. Tu najwyżej szacowani będą Papcio Chmiel i Bogusław Polch – średnio 15-25 tys. Tadeusz Baranowski – 10-15 tys., Kas i Janusz Christa – 4-7 tys., Marek Szyszko, Andrzej Nowakowski, Szarlota Pawel – średnio 2-3 tys. To oczywiście tylko wybrane przykłady. Z drugiej strony, prace młodszych lub mniej znanych adeptów komiksowego rzemiosła, można mieć na własność inwestując proporcjonalnie niewielkie sumy, bo około
100-200 zł.
FAQ – oryginalne plansze komiksowe
Która oryginalna polska plansza komiksowa jest najdroższa?
To projekt okładki do księgi XX przygód Tytusa, Romka i A’Tomka, autorstwa Henryka Jerzego Chmielewskiego (Papcia Chmiela). Wylicytowana została w DESIE Unicum za 75 tys. zł.
Prace których polskich autorów komiksu są najbardziej warte inwestowania?
Papcia Chmiela, Bogusława Polcha, Tadeusza Baranowskiego, Janusza Christy, Zbigniewa Kasprzaka, Marka Szyszko.
Najbardziej niedoszacowani twórcy na polskim rynku oryginalnych plansz.
Szarlota Pawel, Mieczysław Wiśniewski, Tadeusz Raczkiewicz
Kiedy w Polsce rozpoczął się profesjonalny rynek oryginalnych plansz komiksowych?
W roku 2013, kiedy szczecińska galeria sztuki „Orient” zorganizowała ekspozycję „Komiks polski i jego twórcy”. Kuratorem był Wojciech Łowicki, który zgromadził blisko 700 prac, z których wszystkie były przeznaczone do otwartej sprzedaży.
Ile kosztują najtańsze oryginały znanych polskich autorów komiksu?
Można je kupić od około 100 – 200 zł (w tym m.in. autorów: Zvyrke, Śmiechosław, Krzysztof Churski, Krzysztof Otorowski, Karol Kalinowski (KRL), Jan Plata-Przechlewski, Aleksandra Spanowicz, TOMXYZ).